Rozpoznawanie mowy i wspomaganie decyzji bezpośrednio na urządzeniu Apple. Co to zmienia w polskiej placówce medycznej
Apple wypuściło dwa otwarte modele przeznaczone dla swoich platform: jeden do rozpoznawania mowy, drugi do wspomagania decyzji. Oba działają lokalnie, na procesorze neuronowym wbudowanym w iPhone'a, iPada i Maca. Nie wysyłają nic do chmury. Są dostępne dla programistów, którzy chcą je wbudować we własne aplikacje. To mały krok w komunikacie, ale spory w praktyce, bo przez lata dobra jakość przetwarzania mowy i wnioskowania na urządzeniu była dostępna głównie przez zewnętrzne serwery.
Co to oznacza dla polskich placówek medycznych (szpitale, przychodnie, apteki, gabinety)
Zacznijmy od realiów: polskie placówki medyczne są w dużej mierze "środowiskami Apple". iPady przy łóżkach na oddziałach, iPhone'y w kieszeniach lekarzy, Maki na recepcji. Nie wszędzie, ale wystarczająco często, żeby ten kierunek był istotny. A to oznacza, że fundament pod lokalne modele AI jest już fizycznie w tych placówkach obecny.
Pierwsze, co się zmienia, to dyktowanie dokumentacji bez chmury. Lekarz dyktuje notatkę ze spotkania z pacjentem, model przetwarza ją bezpośrednio na iPadzie i zwraca tekst. Zero transmisji danych na zewnątrz. To ważne w kontekście RODO i danych szczególnych kategorii: dane medyczne nie opuszczają sali. Nie ma też ryzyka, że przerwa w internecie zatrzyma pracę, bo model siedzi na urządzeniu.
Drugi element to wspomaganie decyzji w punkcie opieki. Model decyzyjny uruchomiony na telefonie lekarza może, po odpowiednim przygotowaniu przez programistów, podpowiadać dobór dawki, sprawdzać interakcje leków, flagować ryzykowne kombinacje. Bez czekania na odpowiedź serwera. Dla aptek z mobilnym systemem obsługi to szczególnie interesujące, bo czas reakcji przy okienku jest krótki.
Trzecia kwestia to koszt infrastruktury. Modele w chmurze kosztują za każde zapytanie. Lokalny model na urządzeniu kosztuje raz, przy wdrożeniu aplikacji. Przy kilkudziesięciu lekarzach robiących dziesiątki dyktowań dziennie różnica zaczyna być widoczna w budżecie.
Jest jedno zastrzeżenie, które warto mieć przed oczami. Sama dostępność modeli nie oznacza gotowej aplikacji. Ktoś musi napisać software, zintegrować go z systemem HIS, przetestować na polskich danych językowych i przeprowadzić przez wymagania Ustawy o wyrobach medycznych. Otwarte modele to surowiec, nie produkt. Skracają drogę, ale jej nie likwidują. Jeśli w placówce działa już dostawca oprogramowania medycznego oparty na ekosystemie Apple, warto zapytać wprost, kiedy te możliwości trafi do roadmapy.
Dla zarządzających placówką najważniejszy wniosek jest taki: rynek aplikacji medycznych na urządzenia Apple właśnie dostał lepszy silnik. Wdrożenia, które rok temu wymagały serwera i umowy z dostawcą chmury, niedługo będą możliwe jako aplikacje lokalne. To zmienia kalkulację kosztów, zmienia rozmowę z RODO i zmienia to, jakie scenariusze warto rozważyć w najbliższym planowaniu IT.
Jeśli zastanawiasz się, które z tych możliwości mają sens dla Twojej placówki, chętnie to razem przejdziemy. Zacznij od bezpłatnego audytu.
Opracowanie: zespół redAi z wykorzystaniem narzędzi AI.
Więcej aktualności
- Lokalne modele językowe na sprzęcie Apple dojrzały. Co to zmienia w polskiej placówce medycznej
- Flagowy model z Europy w otwartym repozytorium. Co Mistral Large 4 zmienia dla polskich placówek medycznych
- Publiczne dane naukowe a gotowość na AI. Co to zmienia w polskiej placówce medycznej
- Routing ekspertów wewnątrz modelu. Co architektura Switch zmienia w kosztach AI dla placówki medycznej