Asystent kontroli interakcji lekowych przy zleceniach na oddziałach
Asystent przegląda zlecenia farmakoterapii pod kątem interakcji i dawek, a receptariusz zatwierdza każdą podpowiedź. W efekcie mniej groźnych kombinacji dociera do pacjenta.
Co bolało
Receptariusze sprawdzali interakcje ręcznie przy setkach zleceń dziennie, sięgając do kilku różnych źródeł. Kiedy robiło się gorąco, część kombinacji wysokiego ryzyka wyłapywano dopiero przy samym wydaniu leku. Nigdzie nie było jednego miejsca, w którym widać całą listę leków pacjenta.
Co wdrożyliśmy
Asystent działa na serwerze w samym szpitalu i przegląda aktualne zlecenia pacjenta, zwracając uwagę na możliwe interakcje, powtórzone substancje czynne i dawki wykraczające poza typowe zakresy. Niczego nie blokuje ani nie zatwierdza samodzielnie. Ostatnie słowo zawsze należy do receptariusza albo farmaceuty klinicznego, asystent jedynie podsuwa, na co spojrzeć.
Efekt
Już w pierwszym kwartale więcej interakcji wysokiego ryzyka udawało się złapać, zanim lek opuścił aptekę, a sprawdzenie pojedynczego zlecenia zajmowało mniej czasu. Farmaceuci dostali wreszcie całą farmakoterapię pacjenta w jednym widoku. Dane nie wychodzą poza placówkę, więc rozmowa z inspektorem ochrony danych była krótka. W zespole asystent przyjął się jako druga para oczu, nie jako automat decydujący za ludzi.
„Nikogo nie zastąpił, ale w gorączce dyżuru wreszcie nic ważnego nam nie ucieka."
Kierownik apteki szpitalnej
Placówkę opisujemy anonimowo. Część scenariuszy bazuje na realnych wdrożeniach, część na powtarzalnych sytuacjach z rynku ochrony zdrowia w Polsce. Pełne referencje z kontaktem do decydenta udostępniamy po podpisaniu NDA. Liczby mają charakter orientacyjny i nie są gwarancją wyniku dla konkretnej placówki.